W PIGUŁCE

📍 Lokalizacja: Zumaia, Hiszpania
🌍 Region: Kraj Basków, Gipuzkoa
🚶 Czas zwiedzania: 3-4 godziny
🎟️ Koszt: bezpłatnie
Moja ocena: 10/10

ZUMAIA – MAŁE MIASTECZKO, WIELKIE WRAŻENIE

Do ZUMAII trafiłam właściwie przede wszystkim ze względu na jej niezwykłe wybrzeże. Niewielkie baskijskie miasteczko może nie należy do miejsc, o których słyszy się na każdym kroku, ale wystarczy zobaczyć kilka zdjęć charakterystycznych klifów i plaży Itzurun, żeby nabrać ochoty na sprawdzenie tego miejsca na własne oczy. W moim przypadku długo nie trzeba było mnie przekonywać.
I chyba właśnie takie miejsca lubię najbardziej. Nie ogromne miasta wypełnione atrakcjami, przy których trzeba biegać z punktu do punktu, ale miejsca, które mają jeden naprawdę mocny, charakterystyczny element i potrafią dzięki niemu zostać w pamięci na długo. W Zumai bez wątpienia jest nim wybrzeże.

Tak się szczęśliwie składa, że jadąc w stronę Hiszpanii czy Portugalii, bardzo często przemierzam właśnie północną część kraju. A wtedy, jeśli tylko trasa i czas na to pozwalają, staram się zrobić tutaj przystanek. Zumaia bez wątpienia jest jednym z moich ulubionych miejsc na mapie Europy. Mimo że wracałam tutaj już kilka razy, wciąż mam poczucie, że zostało mi jeszcze sporo do odkrycia. Dlatego zawsze, kiedy pojawia się możliwość kolejnego postoju w tej części Kraju Basków, długo nie trzeba mnie namawiać. Do Zumai po prostu zawsze chętnie wracam.

.

DLACZEGO WARTO OWIEDZIĆ ZUMAIĘ?

Moim zdaniem Zumaia jest jednym z tych miejsc, w których największą atrakcję stworzyła sama natura. Oczywiście można pospacerować po niewielkim centrum, zajrzeć do portu czy przejść się wzdłuż rzeki, ale prawdziwy charakter tego miejsca zaczyna się dopiero wtedy, kiedy dotrzemy w stronę wybrzeża. To właśnie tam znajdują się charakterystyczne klify, plaża Itzurun i niezwykłe formacje skalne, które sprawiają, że trudno pomylić Zumaię z jakimkolwiek innym miejscem.

Największe wrażenie robi na mnie przede wszystkim kontrast pomiędzy zielonymi wzgórzami a surowym, skalistym wybrzeżem i Oceanem Atlantyckim. W zależności od pogody i pory dnia krajobraz potrafi wyglądać zupełnie inaczej. Przy słońcu jest niemal pocztówkowy, przy ciężkich chmurach nabiera zdecydowanie bardziej dramatycznego charakteru, a podczas zachodu słońca trudno oderwać od niego wzrok. I chyba właśnie dlatego nawet po kilku wizytach nadal mam tam ochotę wyciągać telefon i robić kolejne zdjęcia.

Zumaia spodoba się również osobom, które nie potrzebują całego dnia wypełnionego kolejnymi atrakcjami. Można tutaj po prostu spacerować, zatrzymywać się w punktach widokowych i nacieszyć się krajobrazem. To miejsce nie wymaga pośpiechu. Wręcz przeciwnie – najlepiej smakuje wtedy, kiedy mamy czas, żeby trochę zwolnić i po prostu popatrzeć na ocean.

CO WARTO ZOBACZYĆ W ZUMAI?

Jednym z miejsc, których zdecydowanie nie można pominąć, jest PLAŻA ITZURUN i otaczające ją charakterystyczne formacje skalne FLYSZU. Przy odpływie odsłaniają się kolejne warstwy skał, tworząc niezwykły krajobraz, który wygląda niemal jak naturalna rzeźba. Tuż nad plażą znajduje się także niewielka KAPLICA SAN TELMO, położona na skraju klifu. Sama kaplica może nie należy do najbardziej monumentalnych zabytków, ale jej położenie i widoki rozciągające się z okolicy zdecydowanie wynagradzają podejście.

Dla osób, które lubią dłuższe wędrówki, ciekawą opcją jest również kilkunastokilometrowy SZLAK prowadzący wzdłuż wybrzeża z Zumai do Deby. Trasa biegnie przez tereny Geoparku Wybrzeża Baskijskiego i oferuje naprawdę piękne widoki na klify, ocean i charakterystyczne warstwy flyszu. Sama miałam jedno podejście do przejścia tego szlaku, ale dość szybko doszłam do wniosku, że wybrałam się na niego w nieodpowiednich butach, a moja kondycja też chyba nie była wtedy gotowa na takie wyzwanie. Ostatecznie zawróciłam. Jeśli jednak ktoś lubi górskie wędrówki i ma trochę lepszą kondycję, zdecydowanie warto rozważyć przejście całej trasy.

Nie warto też ograniczać się wyłącznie do klifów. Przyjemnie spaceruje się po niewielkim CENTRUM Zumai, wzdłuż rzeki Urola oraz w okolicach portu. To nie jest miejsce, w którym trzeba odhaczać kilkanaście zabytków jeden po drugim. Dużo większą przyjemność sprawia spokojny spacer, zejście z głównej trasy i odkrywanie kolejnych widoków po drodze.

KILKA SŁÓW O HISTORII ZUMAI

Historia Zumai jest bardzo mocno związana z morzem. Pierwsze zachowane wzmianki o miejscu nazywanym Zumaya pochodzą z końca XIII wieku i wiążą się z klasztorem Santa María. Sama miejscowość uzyskała prawa miejskie w 1347 roku, kiedy król Alfons XI nadał jej przywilej i nazwę Villa de Villagrana de Zumaya. Co ciekawe, rozwój osady miał również związek z potrzebą ochrony mieszkańców przed napadami piratów i grabieżami. Zamiast żyć w rozproszonych gospodarstwach, zaczęli oni skupiać się w lepiej chronionym, ufortyfikowanym miejscu położonym blisko morza.

Położenie Zumai szybko zaczęło wpływać także na sposób życia jej mieszkańców. Już pod koniec XIV wieku budowano tutaj statki, a rybołówstwo, żegluga i handel morski przez kolejne stulecia odgrywały bardzo ważną rolę. Z czasem rozwijały się również inne gałęzie gospodarki, między innymi produkcja cementu, która w XIX wieku stała się jednym z motorów rozwoju miasta. Później ponownie dużego znaczenia nabrał przemysł stoczniowy.

Do dzisiaj tę morską historię Zumai widać bardzo wyraźnie – w porcie, zabudowie i całym charakterze miasta. I chyba właśnie dlatego współczesna Zumaia, mimo że niewielka, nie sprawia wrażenia miejscowości stworzonej wyłącznie dla turystów. Nadal ma swoją własną historię, codzienny rytm i bardzo silny związek z oceanem.

Z PERSPEKTYWY KIEROWCY CIEŻARÓWKI

Zestaw zaparkowałam na niewielkiej strefie przemysłowej połączonej z parkingiem dla kamperów. Znajduje się tutaj również kilka wyznaczonych miejsc dla samochodów ciężarowych. Trzeba w tym celu zjechać kilka kilometrów z autostrady, ale moim zdaniem zdecydowanie warto. Miejsce jest ciche i spokojne, położone tuż przy rzece, a do centrum Zumai mamy stąd zaledwie około kilometra. Do słynnych klifów i plaży Itzurun jest natomiast mniej więcej półtora kilometra, więc praktycznie wszystko znajduje się w zasięgu spaceru.
Niestety nie ma tutaj bezpośredniego dostępu do toalety – najbliższa publiczna toaleta znajduje się w centrum miasteczka, czyli trzeba liczyć się z około kilometrowym spacerem. Jest za to kranik z wodą, więc mamy bezpośredni dostęp do bieżącej wody. Jak na miejsce, w którym można spokojnie zostawić zestaw i ruszyć pieszo na zwiedzanie, uważam, że warunki są nienajgorsze.

Dodatkowym plusem jest położona około 500 metrów dalej stacja kolejowa. Dzięki temu nie musimy ograniczać się wyłącznie do samej Zumai – bez większego problemu można stąd dostać się również do innych miejscowości położonych wzdłuż baskijskiego wybrzeża, na trasie pomiędzy Bilbao a San Sebastián. Jeśli więc ktoś ma do dyspozycji cały weekend, takie miejsce postojowe może być bardzo dobrą bazą do dalszego zwiedzania regionu.

CZY BYŁO WARTO ODWIEDZIĆ ZUMAIĘ?

Zdecydowanie tak. Zumaia jest jednym z tych miejsc, do których nie tylko chętnie wracam, ale też za każdym razem znajduję kolejny powód, żeby zatrzymać się tutaj ponownie. Największe wrażenie nadal robi na mnie wybrzeże – surowe klify, charakterystyczny flysch i ocean tworzą krajobraz, którego naprawdę trudno szukać gdzie indziej.

Ogromnym plusem jest dla mnie również to, że Zumaia nie wymaga wielkiego planowania. Można zostawić ciężarówkę stosunkowo blisko centrum, ruszyć pieszo nad klify, pospacerować po miasteczku albo, mając więcej czasu, wykorzystać kolej i zobaczyć również inne miejsca na baskijskim wybrzeżu. To właśnie takie postoje lubię najbardziej – kiedy zwykła przerwa w trasie może zamienić się w małą podróż.

I mimo że byłam tutaj już kilka razy, nadal nie mam poczucia, że zobaczyłam wszystko. Nie udało mi się jeszcze przejść całego szlaku do Deby, zostało mi trochę miejsc do odkrycia i właściwie już sama ta świadomość sprawia, że wiem jedno – jeśli kolejna trasa ponownie zaprowadzi mnie w tę część Hiszpanii, bardzo możliwe, że znowu tutaj zjadę.

GALERIA

Klify i wybrzeże Zumaia w Kraju Basków o zachodzie słońca


ZOBACZ RÓWNIEŻ

LONDYN – MIASTO OGLĄDANE
Z TAMIZY

Dwugodzinny rejs po Tamizie. Zobacz najważniejsze miejsca miasta widziane z pokładu statku i przekonaj się, czy taki sposób zwiedzania naprawdę warto wybrać.

Widok na Malleval z pobliskiego wzgórza
MALLEVAL – FRANCUSKA WIOSKA Z CHARAKTEREM

Odkryj niewielką francuską wioskę, do której trafiłam podczas jednej z tras ciężarówką, i zobacz jej kamienne zabudowania oraz spokojny, autentyczny klimat.

Kolorowe kamienice nad zamarzniętą rzeką Svartån w Örebro w Szwecji
ÖREBRO – SZWEDZKI KLIMAT, KTÓRY WARTO POZNAĆ

Zobacz spokojne szwedzkie miasto odkryte podczas jednej z tras i przekonaj się, dlaczego warto czasem zatrzymać się także w mniej oczywistym miejscu.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *