W PIGUŁCE
Lokalizacja: Memmelsdorf, Niemcy
Region: Bawaria
Typ obiektu: pałac
Okres powstania: koniec XVII wieku
Styl architektoniczny: barok
Czas zwiedzania: około 1-2 godziny
Oficjalna strona: schloss-seehof.de
Moja ocena: 7/10

Z KABINY NA ROWER, Z ROWERU POD PAŁAC
Niemcy są dla mnie właściwie codziennością. Rozładunki, załadunki, przejazdy – nic nadzwyczajnego. Ale od czasu do czasu trafia się weekend, kiedy zamiast kolejnych kilometrów mogę na chwilę zwolnić i rozejrzeć się po okolicy. Tym razem zatrzymałam się niedaleko Bambergu, w samym środku lata.
Pogoda była idealna – ciepło, słońce i ani jednego powodu, żeby siedzieć cały dzień w kabinie. Wyciągnęłam więc rower, który wiosną i latem prawie zawsze wożę ze sobą. To mój sposób na wyrwanie się trochę dalej od ciężarówki i dotarcie tam, gdzie pieszo byłoby za daleko, komunikacja nie zawsze ma sens, a przy okazji na rozruszanie kości po wielu godzinach spędzonych za kierownicą.
Pierwszego dnia pojechałam do Bambergu. Drugiego chciałam zobaczyć coś poza miastem. Kilka minut przeglądania mapy później pojawił się SEEHOF w Memmelsdorfie – pałac oddalony o około 11 kilometrów. Dystans idealny na rower, więc długo się nie zastanawiałam.
HISTORIA ZAPISANA W MURACH
Zanim Seehof stał się barokową rezydencją, w tym miejscu znajdował się znacznie skromniejszy dom myśliwski i wiejska posiadłość, których początki sięgają końca XV wieku. To, co widzimy dzisiaj, zaczęło powstawać pod koniec XVII wieku. W 1687 roku z inicjatywy bamberskiego księcia-biskupa Marquarda Sebastiana Schenka von Stauffenberga rozpoczęto budowę czteroskrzydłowego pałacu według projektu pochodzącego z północnych Włoch architekta Antonio Petriniego. Charakterystyczne narożne wieże sprawiają, że Seehof trudno pomylić z jakąkolwiek inną rezydencją w okolicy.
Pałac miał być przede wszystkim letnią rezydencją książąt-biskupów Bambergu. Miejscem odpoczynku od miasta, ale oczywiście nie takim, w którym ktokolwiek zamierzał przesadnie skromnie odpoczywać. Kolejni właściciele rozbudowywali i upiększali Seehof przez niemal cały XVIII wiek. W połowie stulecia przebudowano między innymi Białą Salę, której sufit ozdobił monumentalny fresk Giuseppe Appianiego. Wnętrza miały robić wrażenie na gościach i przypominać, kto tutaj posiadał władzę, pieniądze i całkiem niezłe wyczucie stylu.
Równie ważny jak sam pałac był otaczający go ogród. Na początku XVIII wieku Lothar Franz von Schönborn przeznaczył pod niego około 21 hektarów. Teren uformowano w regularne tarasy i podzielono na sześć części. Co ciekawe, układ ogrodu różnił się od typowych francuskich założeń barokowych i bardziej przypominał włoskie wille oraz ogrody holenderskie. Później pojawiły się oranżerie, fontanny, alejki, labirynt, a ogród ozdobiły setki rzeźb Ferdinanda Tietza. Centralnym punktem stała się monumentalna kaskada z 1772 roku, której wodotryski po renowacji ponownie uruchomiono w 1995 roku.
Sielanka nie trwała jednak wiecznie. Po sekularyzacji w 1803 roku Seehof przestał należeć do książąt-biskupów i trafił w prywatne ręce. Z czasem rezydencja zaczęła podupadać. Dopiero w 1975 roku cały kompleks kupił Wolny Kraj Bawaria, a później rozpoczęła się długa renowacja pałacu i ogrodów. Dzięki niej Seehof odzyskał sporą część dawnego wyglądu. I kiedy dziś patrzy się na tę symetryczną fasadę i cztery wieże wyrastające ponad park, naprawdę trudno uwierzyć, że przez pewien czas los tego miejsca wcale nie wyglądał tak kolorowo.

CO ZOBACZYSZ BEZ BILETU
Sam pałac można obejść z różnych stron, a każda pokazuje go trochę inaczej. Od frontu najbardziej rzuca się w oczy niemal idealna symetria fasady i charakterystyczne wieże z cebulastymi kopułami. Z innych stron lepiej widać skalę całego założenia oraz połączenie pałacu z otaczającym go parkiem. Do tego dochodzi historyczny park pałacowy, który jest dostępny niezależnie od zwiedzania wnętrz. Znajdują się w nim długie aleje, stare szpalery grabowe i lipowe, oranżerie, zachowane rzeźby oraz rozległe trawniki i ogrodowe partery.
Najbardziej charakterystycznym elementem ogrodu jest odrestaurowana barokowa kaskada z 1772 roku. W sezonie uruchamiane są również wodotryski, a przed oranżeriami latem pojawiają się rośliny cytrusowe. W parku zachowały się też rzeźby oraz inne elementy dawnego założenia ogrodowego.
Ja sama nie kupowałam biletu i ograniczyłam się do zwiedzania Seehof z zewnątrz. Przyjechałam przede wszystkim zobaczyć samą rezydencję, obejść ją dookoła i spokojnie przejść się po terenie. Bez biletu można zobaczyć także wewnętrzny dziedziniec, więc mimo że nie wchodziłam do pałacowych wnętrz, nie miałam poczucia, że moja wizyta była niepełna.
Jeśli więc masz niewiele czasu albo po prostu bardziej interesuje Cię architektura, park i możliwość obejrzenia pałacu z różnych perspektyw to Seehof dobrze sprawdzi się również bez kupowania biletu. Ja spędziłam większość czasu właśnie na obchodzeniu budynku i fotografowaniu go z kolejnych stron – i zdecydowanie było co oglądać.

ZA PAŁACOWYMI DRZWIAMI
Do wnętrza Seehof sama nie wchodziłam, więc tutaj opieram się na oficjalnych informacjach zarządcy obiektu. Dla zwiedzających udostępniono dziewięć reprezentacyjnych pomieszczeń dawnego apartamentu książąt-biskupów. Najbardziej wyróżnia się BIAŁA SALA z efektownym malowidłem sufitowym Giuseppe Appianiego, ale można też zobaczyć część dawnych pomieszczeń mieszkalnych i wyposażenie przypominające o czasach, kiedy Seehof był letnią rezydencją bamberskich książąt-biskupów.
Pałacu nie zwiedza się jednak samodzielnie. Wejście do wnętrz odbywa się wyłącznie z przewodnikiem, a zwiedzanie trwa około 45 minut. Większa część budynku nie jest dostępna turystycznie, ponieważ korzysta z niej dziś Bawarski Urząd Ochrony Zabytków.
Jeśli więc zależy Ci głównie na architekturze, parku i samym klimacie miejsca, spokojnie można potraktować Seehof jako przystanek bez wchodzenia do środka. Jeśli jednak lubisz historyczne wnętrza i chcesz zobaczyć, jak wyglądała reprezentacyjna część dawnej rezydencji, wtedy warto zarezerwować sobie dodatkowe 45 minut na oprowadzanie.
Z PERSPEKTYWY KIEROWCY CIĘŻARÓWKI
Zestaw zostawiłam w Bambergu, na niewielkiej strefie przemysłowej tuż obok firmy, w której miałam rozładunek. To było wygodne miejsce na weekendowy postój – spokojne, bez większego ruchu i na tyle blisko firmy, że nie musiałam kombinować z dodatkowym parkowaniem.
W sobotę miałam jeszcze trochę luksusu, bo firma była otwarta i mogłam korzystać z sanitariatów – toalety i prysznica. W niedzielę wyglądało to już inaczej. Firma była zamknięta, więc zostały tylko cisza, spokój i przemysłowa okolica, w której poza kilkoma firmami właściwie nie ma nic. Dlatego jeśli rozważasz podobny postój, musisz sam zdecydować, co jest dla Ciebie ważniejsze – spokojne miejsce bez większego ruchu czy dostęp do zaplecza sanitarnego. Tutaj jednego i drugiego jednocześnie raczej nie dostaniesz. Niedaleko znajdują się jednak sklepy, więc bez problemu można uzupełnić zapasy i kupić najpotrzebniejsze produkty na dalszy postój.
Do Seehof miałam stamtąd około 11 kilometrów, więc rower okazał się idealnym rozwiązaniem. Zestaw został bezpiecznie na miejscu, a ja mogłam spokojnie pojechać do Memmelsdorfu i wrócić bez kombinowania z komunikacją czy szukaniem parkingu bliżej pałacu. I właśnie w takich sytuacjach najbardziej doceniam to, że wożę rower w ciężarówce.
CZY WARTO ODWIEDZIĆ PAŁAC SEEHOF?
Moim zdaniem tak, szczególnie jeśli jesteś już w okolicach Bambergu. Seehof nie jest ogromnym kompleksem, na który trzeba przeznaczyć cały dzień, ale właśnie to jest jego zaletą. W stosunkowo krótkim czasie można zobaczyć bardzo efektowną barokową rezydencję, przejść się po parku i obejść pałac z każdej strony.
Największe wrażenie robi sama bryła budynku. Pałac jest bardzo symetryczny, ma cztery charakterystyczne narożne wieże z cebulastymi kopułami i już z daleka wygląda niezwykle elegancko. Z każdej strony prezentuje się trochę inaczej, ale cały czas zachowuje tę uporządkowaną, niemal idealnie wyważoną formę. Jeśli lubisz architekturę, detale fasad i miejsca, które dobrze wyglądają na zdjęciach, tutaj naprawdę jest na czym zawiesić oko.
Dużym plusem jest też to, że sporo można zobaczyć bez kupowania biletu. Można obejść pałac, wejść na dziedziniec, przejść się po parku i zobaczyć ogrodowe elementy całego założenia. Dzięki temu nawet krótka wizyta daje poczucie, że faktycznie zobaczyło się coś konkretnego, a nie tylko rzuciło okiem na budynek zza ogrodzenia.
Dla mnie Seehof był bardzo przyjemnym odkryciem. Ładna architektura, spokojne otoczenie, mało ludzi i do tego miejsce, które naprawdę dobrze wypada fotograficznie. Jeśli jesteś w pobliżu, warto poświęcić mu tę godzinę czy dwie.

GALERIA



















ZOBACZ RÓWNIEŻ

ZUMAIA – NIEZWYKŁE KLIFY KRAJU BASKÓW
Odkryj niezwykłe klify Zumai, spaceruj wzdłuż baskijskiego wybrzeża i przekonaj się, dlaczego to miejsce potrafi zachwycić niezależnie od pogody.

MALLEVAL – FRANCUSKA WIOSKA Z CHARAKTEREM
Odkryj niewielką francuską wioskę, do której trafiłam podczas jednej z tras ciężarówką, i zobacz jej kamienne zabudowania oraz spokojny, autentyczny klimat.

NIGDY NIE PLANOWAŁAM ZOSTAĆ KIEROWCĄ CIĘŻARÓWKI
Zobacz, skąd w ogóle wziął się pomysł na prawo jazdy kategorii C i dlaczego coś, co miało być tylko wyzwaniem dla własnej satysfakcji, zaczęło prowadzić mnie w zupełnie nową stronę.


Dołącz do rozmowy